Archiwum kategorii Opowieści różnych treści

Befsztyk tatarski

Posted in Opowieści różnych treści, Zasłyszane/Przeczytane/Zobaczone tagi , , , , on 29-07-2008 by jg1978

- Co się panu stało w twarz ?!?

- Wchodzę sobie wczoraj z moją znajomą do restauracji “Kolorowa” a tu w drzwiach staje wychodząc z tej knajpy mąż tej mojej znajomej, który widocznie miał dość spaczony pogląd na naszą znajomość… akurat wychodził z wyciągniętą ręką, na końcu której trzymał zaciśniętą pięść… tak się złożyło, że nie zauważyłem tej pięści i po prostu wpadłem na nią… stąd befsztyk tatarski z mojej twarzy… no nie zauważyłem… i stało się, o!

“Teraz Polska”

Posted in Opowieści różnych treści tagi , , , on 11-07-2008 by jg1978

Nie było formułki : “Nietestowane na zwierzętach”.
Natomiast był napis: “Special collection” i pierwszorzędne godło
“Teraz Polska”.
Data ważności: maj 2012 rok.
Tak jest ! Zakupiłem anatomiczne… prezerwatywy… Hehehe… :)

Dowartościowany

Posted in Opowieści różnych treści tagi , , , on 05-07-2008 by jg1978

Miałem kiedyś narzeczoną ale nie o to chodzi… W tym samym czasie kiedy ją miałem zarywał do niej łepek i usilnie twierdził, że pracuje jako funkcjonariusz operacyjny Komendy Stołecznej Policji w Warszawie. Nie wiem tylko w jakiej sekcji pracował [śmiech !] ale dobra – idźmy dalej… Operacyjny do tego stopnia, że kiedy podobno ukradli mu jego prywatnego, własnego itd… poloneza rozpoczął się – uwaga ! – pościg za polonezem, który to pościg obejmował granice administracyjne całej naszej stolicy, kto wie czy tylko stolicy – hehe…
Niedługo później wsiadam na kutnowskiej bazie PKS do śmierdzącego autosanu i bez wstępów mówię do kierowcy – “Strzelce proszę !”… Zgadnijcie kto mi sprzedał bilet ? (operacyjnie podpowiem, że nie była to kobieta, hehe…) Miłego dnia Moi Mili… :)

When I come around…

Posted in Opowieści różnych treści tagi , , on 23-06-2008 by jg1978

Jam jest Jacek, jam Soplica
Jam jest Jacek, tak to ja
Piękne wąsy, kraśne lica, jam jest Jacek, jam Soplica
W jednym ręku szablę mam a w drugim błyszczy szpica…

… To ubogi jest szlachetka, mający kawałek ziemi
Przewodził on zaściankową i kumplował z bogatymi
I na polowania Jacek jeździł również z nimi…

Wnet się dni jego zmieniły, piersi Ewy to sprawiły
Odtąd Jacek jedno wie – z Ewką będzie kochać się
I spróbuj powiedzieć Ewo, że nie bzyknę Cię !

Oto właśnie cały Jacek, to Soplica – sprytny gacek,
On chciał mieć Horeszki dziewkę lecz podano mu polewkę,
Polewka ma dobry smak ale laski brak !

Wnet się Jacek gniewnie wkurzył,
Pewnej nocy broni użył,
Księżyc świeci, zegar tyka – wąsal zajebał Stolnika !
(I szybko spod zamku Jacuś na koniu zmyka, hee…)

Odkąd on nad Spolicowem rozpętał niemałą burzę,
Teraz się każdego boi i ukrywa się w kapturze,
Tak to Green Day znalazł się w polskiej literaturze !

When I come around…

When we all feel the power we all feel the best (Opus) czyli wspomnienie z pleneru (Kombi)

Posted in Opowieści różnych treści on 08-06-2008 by jg1978

Stoję sobie na wychodzącym w jezioro pomoście z kumplem oparty o barierkę. Na zegarku około 23 godziny a nade mną bezchmurne gwiaździste niebo. Odgłosy dobiegające z sitowia powoli zagłuszane są równomiernym stukotem ‘adidasków’ kroczących w moja stronę bandy miejscowych wieśniaków. Kulturalnie staram się im nie ograniczać jakże ważnej dla nich życiowej przestrzeni na deskach ponieważ wyczuwam wyraźnie, że panom w liczbie około 10 wyraźnie gdzieś się śpieszy (i nie chodzi tu na pewno o ważne spotkanie w celach naukowych). Ustępując miejsca ponownie odwracam głowę w stronę niezmąconej wiatrem tafli jeziora (Świteź normalnie !). Mój błąd ! Mój błąd ! Mój błąd ! Delikatna ale jakże sprawnie-szybka dłoń umiejscowiona na moim ramieniu wykręca mój tułów w stronę mojego przeznaczenia (aktualnego na zakończenie wieczoru pod gwiazdami) jak gdyby moja facjata miała za chwilę otrzymać namiętnego buziaka z języczkiem. Chwila między ustami a brzegiem pucharu (pucharów jak się okazało) kończy się kiedy zamiast śliskiego cmoka dostaję równie znienacka… strzał z bańki w sam środek nosa… i się zaczęło… Pogruchotany nos, obrzęk twarzo-czaszki, wylewy podskórne, całonocne krwotoki z jamy ustnej, zerwany niejednokrotnie film, trzy zdjęcia RTG głowy a także plucie pachnącą szlamem wodnym ziemią potwierdzają, że opłata ‘klimatycznego’ poczyniona przeze mnie wcześniej u kierownika wypoczynkowego ośrodka (przypominającego ciecia oblanego piwskiem z amerykańskiej obskurnej czynszowej kamienicy na Bronx’ie), w którym miałem wątpliwą przyjemność przebywać była jak najbardziej wskazana i uzasadniona. Niech żyje Włocławski Park Krajobrazowy ! Niech żyje !!!